Odwiedziło nas
Dziś208
Wczoraj653
Tydzień2305
Miesiąc13574
Wszystkie6871262

(C) Fliesenstadt
Współpracujemy

katalogi stron

katalog stron

Start Radni Piaseczno Katarzyna Nowocin-Kowalczyk "Ja nie mam do Pana zaufania"

"Ja nie mam do Pana zaufania"

Fot. Józefosław Autor: Mzungu, Wikipedia.orgStyczniowe spotkanie Pana Burmistrza z mieszkańcami Józefosławia i Julianowa unaoczniły dwie przykre rzeczy. Po pierwsze, Pan Burmistrz ma bardzo słabe pojęcie o sprawach poszczególnych miejscowości, a nawet gminy, jako całości, co można było wyraźnie zobaczyć w zdawkowo udzielanych lub wręcz wymijających odpowiedziach, - pomimo, że pytania otrzymał znacznie wcześniej i mógł się do nich przygotować. Po drugie, został unaoczniony fakt ignorowania próśb postulatów mieszkańców oraz łamanie danych obietnic, nawet takich wydawałoby się prozaicznych, jak naprawa ławki na przystanku.

 

 

Przeciwstawiając się formom społeczeństwa opartego na totalitaryzmie władzy, austriacko-brytyjski filozof Karl Raimund Popper (1902-1994), stworzył pojęcie „społeczeństwa otwartego”, -nowoczesnego, mobilnego, świadomego swoich praw i obowiązków, charakteryzującego się wiarą w rozum i sprawiedliwość opartą na równości. Pojęcie to jest koherentnie związane ze społeczeństwem obywatelskim, czyli aktywnością ludzi, ich inicjatywą oraz zdolnością do określania i osiągania wspólnie wyznaczonych celów poprzez samoorganizację niewymagającą zachęceń ze strony władzy.

Obserwując wspólnoty poszczególnych miejscowości w gminie Piaseczno, można by rzec, że takie właśnie mamy społeczeństwo, - inteligentne, świadome, otwarte, chętne do współpracy z lokalną władzą, ale też kontrolujące poczynania tej władzy i domagające się dialogu w podejmowaniu ważniejszych decyzji, - szczególnie tych, dotyczących całej społeczności. I takie jest jej prawo w myśl zasady, że ludzie wybierają i ludzie decydują.

Wg koncepcji Poppera, społeczeństwo obywatelskie, otwarte, poddaje władzę zarówno kontroli społecznej, jak również kontroli rozumu. Temu właśnie służą wszelkiego rodzaju konsultacje społeczne, spory, dyskusje, a także krytyka, bez której żadna demokracja nie istnieje. Prawo do wolności myśli i słowa jest dane każdej jednostce, bez względu na płeć, rasę czy kolor skóry.

Trudno jednak nie zauważyć, że lokalna władza, której przedstawicielem jest burmistrz zamiast reprezentować interesy wszystkich mieszkańców kieruje się li tylko interesem jednej opcji politycznej. Głosy sprzeciwu są niegrzecznie, żeby nie powiedzieć wręcz brutalnie, uciszane. Zamiast merytorycznej rozmowy i argumentów jest bezpośrednia krytyka oponenta. Jeśli ktoś odważy się na publiczne wyrażenie swojej odmiennej opinii lub zadanie niewygodnego pytania, jest przez przedstawicieli lokalnej partii rządzącej i przez same władze atakowany, ośmieszany, straszony sądami. Cały wachlarz brudnych chwytów. Dotyczy to nie tylko traktowania samych mieszkańców, poprzez ignorowanie ich postulatów, ustnych i pisemnych próśb i wniosków, na które często nie uzyskują żadnej odpowiedzi, ale również bezpartyjnych radnych oraz przedstawicieli niezależnych mediów starających się obiektywnie przedstawiać rzeczywistość naszej gminy. Zamiast lokalnej władzy, mamy politykę i wszelkiego rodzaju związane z nią rozgrywki.

Czyż nie jest to prosta droga do podziału społeczeństwa na tych lepszych (naszych) i gorszych (nie z naszej partii), - droga do totalitaryzmu, czyli cofanie się społeczeństwa w jego rozwoju, zdobyczach myśli socjologicznej i swobód obywatelskich?

Nieudolność w rządzeniu, brak wizji i długofalowej koncepcji rozwoju gminy, przykrywana jest na przemian miłymi uśmiechami i obietnicami bez pokrycia lub zwykłą arogancją. Warto w tym miejscu, przypomnieć, że już Sokrates nawoływał do uczenia się od innych i do poszukiwania prawdy w dialogu. Niestety, jak pisał Popper ”System wyborczy reprezentacji proporcjonalnej odziera posła (czyt. reprezentanta wybranego w wolnych wyborach, przypis autora) z odpowiedzialności osobistej. Czyni zeń maszynkę do głosowania, a nie myślącego i czującego człowieka.”

A przecież efektywna komunikacja to nie tylko mówienie, ale przede wszystkim słuchanie. I trudno nie zgodzić się z twierdzeniem, że właśnie słuchanie jest najprawdopodobniej, najsilniejszym narzędziem, jakim dysponujemy w sytuacjach rozwiązywania konfliktu. Słuchanie głosu mieszkańców, dialog i szeroko pojęta współpraca, pozwala lokalnej władzy określać zadania i priorytety, wyznaczać kierunki zarówno rozwoju gminy, jako całości, jak i kształtować infrastrukturę poszczególnych miejscowości. Dzięki dialogowi można wpływać wyjaśniać sporne kwestie, szukać najlepszych rozwiązań.  W tym wszystkim, potrzebny jest również tzw. feedback, czyli udzielanie informacji zwrotnej, wyjaśnianie mieszkańcom niezrozumiałych treści, czy celowości podejmowanych decyzji. Technika polegająca na uciekaniu władzy od odpowiedzi, czy wręcz unikanie tejże odpowiedzialności, prowadzi w rezultacie do otwartego konfliktu pomiędzy urzędem a mieszkańcami. Można oczywiście powiedzieć, ze konflikt sam w sobie nie jest zły i może być wartością. Często, bowiem, właśnie dzięki temu, że powstał, można daną sytuację uzdrowić, oczyścić, wyjaśnić, znaleźć wspólne rozwiązanie. Oczywiście jest to prawda, pod jednym wszak warunkiem, - że jest wola rozmowy, traktowanie mieszkańców jak partnerów, z którymi wspólny problem należy rozwiązać i jest chęć współpracy.

Styczniowe spotkanie Pana Burmistrza z mieszkańcami Józefosławia i Julianowa unaoczniły dwie przykre rzeczy. Po pierwsze, Pan Burmistrz ma bardzo słabe pojęcie o sprawach poszczególnych miejscowości, a nawet gminy, jako całości, co można było wyraźnie zobaczyć w zdawkowo udzielanych lub wręcz wymijających odpowiedziach, - pomimo, że pytania otrzymał znacznie wcześniej i mógł się do nich przygotować. Po drugie, został unaoczniony fakt ignorowania próśb postulatów mieszkańców oraz łamanie danych obietnic, nawet takich wydawałoby się prozaicznych, jak naprawa ławki na przystanku.

Należy w tym miejscu przypomnieć, że łącznie Józefosław i Julianów zamieszkuje niemal 20% wszystkich mieszkańców całej gminy, których płacone tutaj podatki stanowią pokaźną część całości budżetu. Z przykrością jednak trzeba stwierdzić, że nie idzie za tym stosowny zwrot w postaci, np. inwestycji, zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, poprawy komunikacji miejskiej, a nawet wybudowania placu zabaw przy szkole w Józefosławiu. A przecież na terenie Józefosławia i Julianowa nie ma ani jednego publicznego placu zabaw dla dzieci i ani jednego terenu publicznego. Nowych osiedli wciąż przybywa, a wraz nimi sprowadzają się kolejni podatnicy.

Czy można się, zatem dziwić, że wśród mieszkańców, coraz częściej i głośniej mówi się o oddzieleniu Józefosławia i Julianowa od Piaseczna? Ursynów, może być dla tych miejscowości bardzo atrakcyjna alternatywą.

Niestety, lokalna włada chyba zapomniała, że, - jak pisał brytyjski filozof John Lock w swoim dziele „Dwa traktaty o rządzie” (1690r.) -  „mandat do sprawowania władzy pochodzi z nadania ludu”.

 

Katarzyna Nowocin-Kowalczyk

Radna gminy

Poprawiony (piątek, 27 stycznia 2012 08:57)

 

Facebook i znajomi

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU

KILKUSET FANÓW JUŻ CZEKA

 

Znajomi

Stara strona

stat4u